Recenzja: Stefania Osińska, 50 gram kokainy (seria: Najlepsze kryminały PRL/ lata 50.)
Powieść „50 gram kokainy” Stefanii Osińskiej czytałem z dużą ciekawością, także dlatego, że autorka jest dziś postacią niemal zapomnianą, a przecież w swoim czasie należała do ważnych twórców polskiego kryminału. Warto przypomnieć, że Stefania Osińska przed wojną publikowała pod męskim pseudonimem Piotr Godek, a krytycy i czytelnicy chętnie nazywali ją nawet „polską Agathą Christie”. Jej powojenna twórczość była już bardzo skromna – „50 gram kokainy” to właściwie jedyna jej powieść napisana po wojnie, co czyni ją książką szczególną zarówno w dorobku autorki, jak i w historii polskiego kryminału.
Już sam początek powieści robi duże wrażenie. Osińska rozpoczyna historię sceną niemal sensacyjną: młoda kobieta przetrzymywana jest w zamkniętym pomieszczeniu, pozbawiona pamięci i zmuszana do przyjęcia cudzej tożsamości. Atmosfera jest gęsta, niepokojąca, a motyw manipulacji pamięcią i psychiką bohaterki wprowadza element psychologicznej intrygi. Bohaterka nie wie nawet, kim jest – ktoś próbuje wmówić jej, że nazywa się Anna Rylska. Ten fragment ma wręcz klimat thrillera psychologicznego, a nie prostego kryminału milicyjnego.
Główna intryga zaczyna się jednak od sprawy narkotyków. Porucznik milicji Ryszard Turło dowiaduje się, że jego żona Monika została zatrzymana podczas przekazania paczki zawierającej pięćdziesiąt gramów kokainy. Dla bohatera to wstrząs – musi prowadzić śledztwo w sprawie, w którą uwikłana jest najbliższa mu osoba. Ten pomysł fabularny uważam za jeden z najciekawszych elementów książki. Konflikt między obowiązkiem służbowym a uczuciem został tu pokazany dość przekonująco i stanowi motor całej narracji.
Pod względem konstrukcji powieść jest sprawnie napisana. Osińska stosuje kilka równoległych wątków: śledztwo prowadzone przez milicję, historię przemytnika narkotyków ukrywającego się pod fałszywą tożsamością oraz tajemnicę porwanej kobiety. Autorka buduje napięcie stopniowo i bardzo chętnie korzysta z klasycznych chwytów kryminalnych: fałszywych tropów, przebieranek, podszywania się pod inne osoby czy manipulacji psychologicznej. Widać w tym doświadczenie przedwojennej autorki powieści sensacyjnych.
Jednocześnie książka wyraźnie nosi cechy kryminału z lat pięćdziesiątych PRL. W porównaniu z innymi powieściami milicyjnymi z tego okresu – na przykład z wczesnymi kryminałami Anny Kłodzińskiej, Jerzego Edigeya czy późniejszymi historiami Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego – „50 gram kokainy” jest jeszcze mocniej osadzona w propagandowej wizji rzeczywistości. Milicja jest tu przedstawiona jako instytucja niemal nieomylna, stojąca na straży moralności i porządku społecznego. W jednym z fragmentów pojawia się nawet komentarz, że Polska nie może dopuścić do sytuacji znanej z krajów zachodnich, gdzie handel narkotykami przynosi milionowe zyski.
Właśnie w tym miejscu widać różnicę między powieścią Osińskiej a jej przedwojennymi kryminałami. Przed wojną autorka pisała bardziej w duchu klasycznej zagadki detektywistycznej, bliższej anglosaskiej tradycji. W „50 gram kokainy” pojawia się już typowa dla epoki formuła kryminału milicyjnego – z wyraźnym podziałem na świat przestępców i świat przedstawicieli państwa.
Mimo tego ideologicznego tła książka ma kilka mocnych stron. Najbardziej przekonujące są sceny psychologiczne – szczególnie te dotyczące porucznika Turły, który próbuje pogodzić rolę śledczego z rolą zdradzonego męża. W takich momentach powieść przestaje być schematycznym kryminałem i zyskuje bardziej ludzki wymiar.
Z dzisiejszej perspektywy „50 gram kokainy” czyta się przede wszystkim jako ciekawy dokument epoki. To nie jest może kryminał tak sprawny jak najlepsze powieści Edigeya czy późniejsze książki Kłodzińskiej, ale ma w sobie coś innego – klimat przejścia między przedwojenną tradycją detektywistyczną a powojennym kryminałem milicyjnym.
Dlatego właśnie uważam tę powieść za interesującą. Nie tylko jako historię sensacyjną, lecz także jako ostatni ślad twórczości autorki, którą przed wojną nazywano polską Agathą Christie. „50 gram kokainy” pokazuje, jak zmieniła się polska literatura kryminalna po 1945 roku – i jak twórcy z wcześniejszego pokolenia próbowali odnaleźć się w nowej rzeczywistości.
Więcej informacji o książce: